Ekologia, kunszt i tradycja. Agnieszka Jankowska-Marzec o wystawie „Przepraszam za bałagan” na Wawelu

Rozmawiają: Karolina Greś i Agnieszka Jankowska-Marzec

 

Za jaki bałagan przepraszamy?

Karolina Greś: Dzień dobry. Moim dzisiejszym gościem jest Agnieszka Jankowska-Marzec. Agnieszko, bardzo dziękuję, że zgodziłaś się na tę rozmowę. Spotykamy się przy wyjątkowej okazji – kuratorowałaś niezwykle ciekawą wystawę Michaliny Bigaj pod tytułem „Przepraszam za bałagan”. Moje pierwsze pytanie brzmi: za jaki bałagan właściwie przepraszacie?

Agnieszka Jankowska-Marzec: Przepraszamy za ten bałagan wspólnie – ja i Michalina. Nie chciałabym, żeby zabrzmiało to zbyt pretensjonalnie, ale w pewnym sensie robimy to w imieniu ludzkości. Tytuł odnosi się do nieporządku, jaki człowiek wywołał w naturze swoim wieloletnim, nieograniczonym konsumpcjonizmem. Ma on poruszyć naszą wrażliwość ekologiczną i zwrócić uwagę na to, że rozwój przemysłu i nasza codzienna konsumpcja prowadzą do niszczenia środowiska naturalnego.

Czy Twoim zdaniem wystawy sztuki powinny być zaangażowane społecznie? Czy ich zadaniem jest dotykanie tych najbardziej bolesnych punktów?

To zależy od wielu czynników. Jeśli osoba artystyczna czuje wewnętrzną potrzebę wypowiadania się na tematy społeczne czy polityczne, to jak najbardziej powinna poruszać takie problemy. Jest to jednak kwestia bardzo indywidualna. Wydaje mi się, że nasza wystawa mówi o ekologii w sposób umiarkowany i subtelny. Nie pouczamy ani nie krytykujemy odbiorcy, lecz skłaniamy do refleksji w sposób, który harmonijnie koresponduje z miejscem ekspozycji – czyli z Zamkiem Królewskim na Wawelu.

Współczesność w murach dawnej rezydencji monarchów

No właśnie, Wawel. Sztuka współczesna w tak historycznym miejscu to fascynujące połączenie. Jak do tego doszło?

To już trzeci projekt ze sztuką współczesną, który realizuję w Zamku Królewskim na Wawelu. Pierwszym była „Wyspia” – instalacja Kingi Nowak prezentowana na zewnątrz, w pobliżu Katedry Wawelskiej, stanowiąca dialog z twórczością Stanisława Wyspiańskiego. Drugim była interwencja i wystawa indywidualna Łukasza Stokłosy, zorganizowana już bezpośrednio w komnatach zamkowych. Projekt Michaliny to kolejna taka odsłona.

Sztuka aktualna coraz częściej pojawia się w dawnych rezydencjach monarszych – podobne działania podejmuje przecież także Zamek Królewski w Warszawie. To niezwykle cenna inicjatywa. Dzięki temu ze sztuką współczesną stykają się osoby, które na co dzień nie odwiedzają galerii czy muzeów poświęconych nowej sztuce. Spotykają ją w nietypowym dla siebie kontekście, oswajają się z nią i mogą się przekonać, że nie opiera się ona wyłącznie na skandalach czy kontrowersjach, ale ma do zaoferowania głębokie, wartościowe treści.

Bardzo to lubię. Często traktujemy sztukę dawną i współczesną tak, jakbyśmy musieli wybierać i stawać po jednej ze stron barykady. A przecież każda sztuka dawna była kiedyś współczesna!

Dokładnie tak. Dyrektor zamku, profesor Andrzej Betlej, wielokrotnie powtarzał w swoich wystąpieniach, że to dość sztuczny podział. Twórczość artystów, którzy w XVI wieku przebudowywali Wawel, również była wtedy nowoczesna i aktualna. Powinniśmy podchodzić do tych sztywnych klasyfikacji z większym dystansem.

Performans, uczta i unikatowe rzemiosło

 Mam wrażenie, że projekt Michaliny – zarówno pod względem ideowym, jak i formalnym – stanowi idealny pomost nad tymi podziałami. Z jednej strony dotykacie kryzysu klimatycznego, a z drugiej zachwycacie kunsztem i jakością warsztatu. Obiekty, które tworzy Michalina, są absolutnie niesamowite.

Są wyjątkowe. Warto podkreślić, że cały projekt składał się z dwóch części. Pierwszą był performans, który jako naskroś współczesna forma wyrazu przybrał postać tradycyjnej uczty, nawiązującej do biesiad odbywających się na Wawelu przed wiekami. Uczestniczyli w nim performerzy oraz zaproszona publiczność. Michalina serwowała przygotowane przez siebie potrawy ekologiczne z dziko rosnących w miastach roślin jadalnych. To flora, której często nie znamy, której jeszcze na szczęście nie zniszczyliśmy, a z której bogactwa być może przyjdzie nam w przyszłości korzystać.

Wszyscy goście zasiadali przy zaprojektowanym i wykonanym przez artystkę czterometrowym stole. Pito wyłącznie wodę z unikatowych, zaprojektowanych przez nią naczyń i jedzono z jej autorskiej ceramiki. Druga część projektu to obecna wystawa, na której prezentujemy te obiekty w jednej z sal zamkowych.

Czy uczestnicy tej biesiady znali wcześniej menu? Wiedzieli, co dokładnie będą jedli?

Nie, to była dla nich całkowita niespodzianka. Sądząc jednak po reakcjach, wszystkim bardzo smakowało.

Co Ciebie jako kuratorkę najbardziej zaskoczyło w tym performansie?

Bardzo ujęło mnie to, że performerzy opowiadali o trudnych problemach ekologicznych w sposób lekki, swobodny i dowcipny. Unikali kazań czy tonu ex cathedra. Taka forma okazała się niezwykle przekonująca. Najbardziej zafascynował mnie jednak sam kunszt Michaliny – to, jak wspaniale wykonała stół oraz ceramikę i jak głęboko na poziomie ideowym połączyła je z kontekstem Wawelu.

Doświadczenie wystawy: dialog z konwencją muzeum

Przed chwilą miałyśmy okazję wspólnie zwiedzić ekspozycję. Kiedy wchodzi się do sali, uderza początkowa cisza i monumentalność stołu, który na żywo robi piorunujące wrażenie. Wszystkie naczynia zostały wyeksponowane w gablotach na czerwonym dywanie. To bezpośrednie i bardzo klarowne nawiązanie do tradycyjnych, muzealnych metod prezentacji zabytków. Dobrze to odczytuję?

Tak, czerwony dywan to symboliczne „rozwinięcie dywanu” przed publicznością, a umieszczenie unikatowych kieliszków (wykonanych w Krośnie) oraz talerzy w gablotach to ukłon w stronę klasycznej ekspozycji muzealnej. Na wystawie zobaczymy też sztućce zrobione z resztek organicznych pozostałych po jedzeniu, które artystka poddała procesowi galwanizacji. To w pełni ekologiczne obiekty, które poprzez odpowiednie oświetlenie i aranżację stają się tu przedmiotem estetycznej kontemplacji.

To jednak nie wszystko, czego mogą doświadczyć widzowie. W pewnym momencie ta przestrzeń ożywa, ponieważ w sali odtwarzane jest nagranie dźwiękowe.

Dokładnie, to audiosfera zarejestrowana podczas performansu. Uważny widz może wsłuchać się w dialogi biesiadników i poczuć atmosferę tamtego spotkania sprzed kilku tygodni. Świadomie zrezygnowałyśmy z zapisu wideo, aby uniknąć dosłowności. Dzięki temu odbiorca może albo uruchomić wyobraźnię poprzez dźwięk, albo skupić się wyłącznie na kunszcie wykonania obiektów – choćby wspomnianego stołu, w który wkomponowano wizerunki roślin jadalnych. O samych detalach technicznych na pewno pasjonująco opowiada też sama Michalina.

Tradycja rzemiosła a „wymieranie kulinarne”

Spytam Cię o to od strony kuratorskiej. Z jednej strony mówimy o kryzysie klimatycznym i świadomości punktu krytycznego, w jakim znalazła się Ziemia. Z drugiej strony proponujecie tradycyjne rzemiosło i precyzję wykonania. Czy ta wystawa próbuje być poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie, jak ten kryzys zatrzymać lub odwrócić?

Osobiste uważam, że nie ma już powrotu do czasów sprzed rewolucji przemysłowej. Takie próby podejmowano przecież już w XIX wieku, choćby w ramach ruchu Arts and Crafts, który sprzeciwiał się masowej produkcji fabrycznej. Nasz projekt jest raczej podkreśleniem wartości pracy ludzkich rąk. We współczesnym designie coraz mocniej akcentuje się zrównoważony rozwój, uważne korzystanie z surowców oraz upcykling. Jako społeczeństwo zaczynamy na nowo cenić rzemiosło i poszukiwać przedmiotów unikatowych. Nie cofniemy biegu historii, ale chcemy przypomnieć o wartościach, które niesie ze sobą rękodzieło.

Zarówno w opisie wystawy, jak i w Waszej narracji pojawia się pojęcie „wymierania kulinarnego” – termin mocno osadzony w botanice i socjologii, spopularyzowany m.in. przez Lenore Newman. W jaki sposób chcecie wciągnąć widza w dialog z tym zagadnieniem? Czy projekt zakłada również działania edukacyjne?

Tak, edukacja była dla nas kluczowa. Przygotowaliśmy bogaty program towarzyszący, w tym specjalne warsztaty. Jednym z punktów będzie m.in. botaniczna wędrówka po Wzgórzu Wawelskim i okolicznych terenach w poszukiwaniu dzikich roślin jadalnych. Dzięki takim działaniom trudne pojęcia teoretyczne przestają być suchą informacją na papierze, a stają się dla odbiorców konkretnym, namacalnym doświadczeniem.

Dostępność i informacje praktyczne

Współczesne projekty artystyczne kładą ogromny nacisk na szeroko pojętą dostępność. Jak pod tym względem prezentuje się Wasza wystawa? Czy odnajdą się na niej różne grupy odbiorców?

Mam wielką nadzieję, że tak. Projektowaliśmy tę przestrzeń z myślą o likwidacji barier. Przykładowo, w pierwotnym zamyśle scenograficznym miała pojawić się ciężka kurtyna, jednak zrezygnowałyśmy z niej, aby umożliwić swobodne przemieszczanie się osobom z niepełnosprawnościami ruchowymi. Ogromną rolę odgrywa tu wspomniany program warsztatów, dostosowany zarówno dla najmłodszych, dla rodzin, jak i dla osób w spektrum autyzmu. Same teksty kuratorskie i opisy zostały przygotowane również w wersjach dla odbiorców o szczególnych potrzebach. Dostępność była dla nas jednym z priorytetów.

Agnieszko, na koniec przypomnijmy naszym słuchaczom kwestie organizacyjne: do kiedy można oglądać wystawę i jak wyglądają plany na oprowadzania kuratorskie?

Wystawa trwa do 28 czerwca bieżącego roku. W czerwcu planujemy jeszcze dwa wyjątkowe oprowadzania. Jedno poprowadzimy wspólnie z Michaliną, natomiast drugie – do którego gorąco zachęcam – poprowadzi samodzielnie sama artystka, odsłaniając kulisy swojej techniki i pracy nad obiektami. Szczegółowe kalendarium warsztatów oraz terminy oprowadzań można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej Zamku Królewskiego na Wawelu. Serdecznie zapraszam!

Bardzo dziękuję za rozmowę. Przypomnę tylko, że wystawa „Przepraszam za bałagan” Michaliny Bigaj została wyróżniona w drugiej edycji programu dotacyjnego Artystyczna Podróż Hestii, który wspiera projekty artystyczne poruszające najważniejsze problemy współczesnego świata. Moją gościnią była Agnieszka Jankowska-Marzec, rozmawiała Karolina Greś. Dziękuję bardzo.

 

fot. Zamek Królewski na Wawelu, Adam Golec. 

**********

Pełna transkrypcja wywiadu z Agnieszką Jankowską-Marzec