3 czerwca 2026
Sztuka jako przestrzeń troski – o wystawie „Migotliwość Synaps”
Karolina Greś: Dzisiaj nadajemy ze Szczecina, a konkretnie z TRAFO Trafostacji Sztuki. Przyjechaliśmy jako Fundacja, by na własne oczy zobaczyć wyjątkową wystawę Migotliwość Synaps. Towarzyszą mi: Kot – osoba kuratorska, Marta Walaszek – jedna z dwóch koordynatorek wystawy (wraz z Adą Kusiak) i Ania Bielawska – artystka sztuk wizualnych, autorka m.in. projektu partycypacyjnego ,,Odbodźcowalni”.
KG: Zaczniemy od pytania rozgrzewającego: kiedy synapsy migoczą?
Ania Bielawska: Myślę, że migoczą cały czas. Nauczyłam się tego od Kota podczas przemowy otwierającej wystawę. Jeśli przestałyby migotać, to znaczyłoby, że już nie żyję. Migoczą nieregularnie – jak wiatry na kuli ziemskiej.
Kot: Dokładnie. Ta nieregularność i różnorodność była kluczowa przy myśleniu o wystawie. Nasze głowy to konstelacje, w których ten ruch dzieje się nieustannie – raz mocniej, raz słabiej, w zależności od bodźców i sytuacji życiowych. I o tym właśnie jest ta wystawa.
Marta Walaszek: Jest to widoczne w pracach artystów. Pracując z osobami neuroatypowymi, uczę się, że migotanie nie jest regularne i że warto nadać temu pozytywny wydźwięk.

Skąd wziął się pomysł na ten projekt? Czy to wystawa, czy raczej szerszy projekt?
Kot: Czasami żartuję, że z tatuażu – na jednym ramieniu mam konstelację gwiazd, na drugim neuron. Poważnie jednak – pomysł powstał z połączenia kilku wątków: mojego aktywistycznego i artywistycznego researchu związanego z neuroróżnorodnością, obserwacji, że w sztuce wciąż jest za mało takich głosów, oraz potrzeby działania politycznego i dostępnościowego.
Dla mnie to nie tylko wystawa, ale projekt aktywistyczno-badawczy, który chcę kontynuować. Chodzi o wzmacnianie niesłyszanych głosów w kontekście backlashu i dezinformacji.
Ania Bielawska: Podpisuję się pod tym. To nie tylko projekt, ale proces. Dla mnie to nowa forma opisu relacji z pojęciem pracy, czasem wolnym i społeczeństwem osiągnięć. To początek fali – budowanie nowych postaw opartych na trosce.
Marta Walaszek: Działania Kota były dla TRAFO bardzo orzeźwiające. Mamy nadzieję na stałą współpracę w zakresie dostępności, w tym powrotu Odbodźcowalni.
Przed projektem prowadziliście konsultacje społeczne?
Kot: Tak. Poprzedził go pilotażowy projekt w ramach stypendium im. Bogny Olszewskiej Muzeum Sztuki Nowoczesnej i Fundacji Nieograniczona. Robiliśmy spacery badawcze po Trafostacji z osobami neuroodmiennymi, niebinarnymi i transpłciowymi. Jedna z wypowiedzi szczególnie mnie poruszyła: osoba powiedziała, że nie sądziła, iż ma głos w sprawie tego, jak wygląda przestrzeń instytucji.
Odebrałam wystawę jako wielkie zaproszenie – pole eksperymentów i przestrzeń dla każdego. Czy mówiąc, że to zbiór dobrych praktyk, zrobiłabym wam pochwałę, czy raczej zaszkodziła?
Kot: To zbiór propozycji i pytań, które warto sobie zadać. Przede wszystkim jednak – spotkanie i dialog.
Ania Bielawska: Nie lubię określenia „dobre praktyki”, bo zakłada niesymetryczną relację. To raczej miejsce, w którym uczymy się od siebie nawzajem. Nie ma tu ekspertek i ekspertów – wszyscy jesteśmy ekspertami od swoich synaps.

Wystawa jest podzielona na dwa piętra. Jak powstał ten podział?
Kot: Na pierwszym piętrze dominuje tematyka przeciążenia, codziennych trudności, przebodźcowania i mechanizmów kompensacji. Drugie piętro to przestrzeń kryjówek, regulacji, odpoczynku i afirmacji neuroróżnorodności. Podział powstał dość naturalnie z wybranych prac.
Ania Bielawska: Moja Odbodźcowalnia (pokój 2,5 × 5 m) powstała w procesie partycypacyjnym z osobami przebodźcowanymi i neuroatypowymi . Jest tam szorstka wykładzina, gradientowe ściany, ciepłe światło, kocykowa twierdza, sensoryczne zabawki, słuchawki wyciszające i kołnierze obciążeniowe. To prototyp – zniknie wraz z wystawą, ale mam nadzieję, że wróci w lepszej formie.
Na fasadzie wisi flaga Neuromarzeń, która rozpoczyna zwiedzanie. Powstał też piękny zin Kwitnięcie w chaosie dokumentujący cały proces.
Gdzie można znaleźć ziny?
Ania Bielawska: Wszystkie trzy są w księgarni TRAFO (w tym zin Ani, Zofii Kuligowskiej i Mateusza Kowalczyka). Dostępne są też w PDF-ie. W księgarni jest też specjalna półka z książkami o neuroróżnorodności.
KG: Marto, w jakim kierunku TRAFO chce rozwijać dostępność?
Marta Walaszek: Chciałabym, żeby TRAFO było miejscem, w którym osoby wymagające wsparcia czują się bezpiecznie i mile widziane. Marzy nam się kawiarnia jako przestrzeń bezpieczna, miejsce, które traktuje się “jako swoje”.
Kot: Aktualnie realizujemy projekt zwiększenia dostępności wystawy stałej Blizny i atuaże Trafo. Pracujemy z różnymi grupami, testujemy rozwiązania. Dostępność to proces – próby, błędy i ciągłe uczenie się.

Co podczas trwania wystawy sprawiło wam największą radość?
Marta Walaszek: Wspólnota, która zawiązała się podczas montażu i później – artyści przychodzili do nas na kawę, pomagali sobie nawzajem.
Ania Bielawska: Warsztaty – szczególnie ten z projektowaniem flagi. Ludzie mówili rzeczy, których nigdy wcześniej nie wypowiadali na głos. To było budujące. Drugi moment – gdy mój tata i babcia, którzy zwykle nie chodzą na sztukę współczesną, poczuli się tu ugoszczeni i zrelaksowani.
Kot: Kilka poruszających karteczek z pudełka informacji zwrotnej. Głosy osób, które poczuły się zrozumiane. Seniorka, która odwiedziła wystawę trzy razy. Osoba, która po 10 latach wróciła do instytucji kultury i poczuła, że ma głos. To są te pojedyncze iskry, od których zaczyna się zmiana.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Zachęcamy wszystkich do odwiedzenia wystawy Migotliwość Synaps w TRAFO Trafostacji Sztuki w Szczecinie – czynna do 11 czerwca 2026.
Rozmawiała: Karolina Greś, Fundacja Artystyczna Podróż Hestii
Linki do materiałów dodatkowych:
****************