artystyczny weekend w berlinie 2015

EWA KASPEREK

 

Moja artystyczna podróż do Berlina, w którą udałam się dzięki głosom publiczności 14. edycji konkursu, okazała się prawdziwym przeżyciemDzięki Fundacji Artystyczna Podróż Hestii, przeżycie to mogłam dzielić z osobą towarzyszącą, przez co różnorodne wrażenia i przemyślenia, w jakie ten artystyczny weekend obfitował, można było na bieżąco konfrontować z drugą osobą.

Udanym wstępem do weekendowego zanurzenia się w mieście była kilkugodzinna, zdecydowanie alternatywna wycieczka po Berlinie organizowana przez grupę zapaleńców z Alternative Tours związanych z berlińską sceną graffiti. Nasz amerykański przewodnik wprowadzał nas w tajniki sztuki ulicy, w niezwykle świeży i rzeczowy sposób przeplatając tę wizualną podróż po mieście z podróżą po jego niezwykłej historii. Ta interesująca opowieść pozwalała spojrzeć na miasto jak na żywy organizm - zarówno z perspektywy outsidera, mieszkańca Berlina, jak i przedstawiciela jednej z berlińskich subkultur.

Przewidując intensywny charakter tego weekendu, ważnym było znalezienie odpowiedniego balansu między doświadczaniem miasta a przeżyciami natury galeryjno-muzealnej. Stąd, poza ambitnym planem zobaczenia paru wystaw dziennie, istotne było włączenie się w kulturową tkankę miasta. Cel ten ułatwiał pobyt w hotelu położonym niedaleko tętniącego życiem East Side Gallery, czyli najdłuższego zachowanego fragmentu Muru Berlińskiego. Sam hotel, którego wnętrza wyszły spod ręki berlińskiego projektanta Wernera Aisslingera, zachwycał pomysłowością rozwiązań, i dodawał kreatywnej aury temu, i tak już niezapomnianemu pobytowi w Berlinie.

Była to moja trzecia, weekendowa wizyta w stolicy Niemiec, dzięki czemu tym razem nie kusiły aż tak bardzo skarby Muzeum Pergamońskiego czy perły berlińskiej architektury. Kusił za to szereg wystaw czasowych. I tak, sobota upłynęła pod znakiem Hamburger Bahnhof, mieszczącego w tym czasie trzy wystawy, które bez wahania można nazwać radosną symfonią na cześć tworzenia - Black Mountain poświęconą legendarnej amerykańskiej szkole słynącej z eksperymentalnego i interdyscyplinarnego sposobu edukacji oraz wielkich artystycznych osobowości; fascynującej instalacji Moby Dick berlińskiego twórcy sztuki site-specific Michaela Beutlera, który przekształcił przestrzeń ekspozycyjną holu dawnego dworca w iście renesansowy warsztat pracy artysty (jej postępy zwiedzający mógł śledzić przez niemal pięciomiesięczny okres produkcji dzieła); oraz Two By Two – wystawęprzedstawiającą zaskakujące zestawienia obrazów i instalacji dwojga nowojorskich abstrakcjonistów, Mary Hielmann i Davida Reeda. Wielu wrażeń dostarczyła również ekspozycja stała Hamburger Bahnhof, prezentująca sztukę drugiej połowy XX wieku (z pracami Andy’ego. Warhola, Cy’a Twombly’ego, Roberta Rauschenberga, Roya Lichtensteina czy Josepha Beuysa).

Niedzielne doznania artystyczne otworzyła wystawa Photo-Poetics: An Anthology w  Deutsche Bank Kunsthalle, przedstawiająca dziesięć projektów fotograficznych wpisujących się w poetykę znamienną dla rozwoju sztuki ubiegłej dekady. Tego dnia znalazł się również czas na sztukę w klasycznym rozumieniu słowa, czyli wystawę Kunst in Berlin 1880-1980 w Berlinische Galerie, poświęconą malarstwu, rzeźbie, fotografii i architekturze Berlina na przestrzeni stu lat.

Ostatnim punktem artystycznego weekendu miała być krótka - ze względu na ograniczenia czasowe - wizyta w Muzeum Żydowskim. Te ostatnie półtorej godziny przed wyjazdem z Berlina okazały się niezwykłym, nacechowanym ogromnymi emocjami, zakończeniem artystycznej podróży, a może również jakiegoś etapu edukacji artystycznej. Przemówiła siła architektury Liebeskinda, do głębi poruszyła wystawa Gehorsam (Obiedience) Saskii Boddeke i Petera Greenawaya - instalacja w 15 pomieszczeniach, skupiona wokół biblijnej historii ofiarowania Izaaka przez Abrahama, historii o ogromnym znaczeniu dla tradycji żydowskiej, chrześcijańskiej i islamskiej, jednakże interpretowanej przez nie na różne sposoby.  Podróż, w jaką zabierają nas twórcy wystawy prowadzi od sacrum do profanum, czasów biblijnych do dnia dzisiejszego, pozornie niewinnej dziecięcej gry do oskarżycielskiego pytania o odpowiedzialność, ofiarę i sprawcę. Wstrząsające doświadczenie, tym bardziej, że ścieśnione w nieubłaganie uciekającym czasie, jaki pozostał do odjazdu pociągu. Wystawa wyjątkowa. Doświadczenie, po którym wszystko wydaje się już inne.

 

Serdecznie dziękuję Publiczności wystawy konkursowej oraz Fundacji APH za tę niezapomnianą, poruszającą podróż do świata sztuki.